Barbara Zima, bramkarka KPR-u:

Mecz należał do tych trudnych, ale byłyśmy nastawione jak na każdy inny. Nie było żadnych nowości, wiemy jak one grają, one znają nas. Zadecydowało szczęście i to, kto ma lepszy dzień. Grałyśmy dobrze w obronie, więc i mnie było łatwiej, dziewczyny dorzuciły po prostu swoje. Cieszę się, że trzy punkty zostają u nas.

Edyta Majdzińska, trenerka KPR-u:

Przede wszystkim ważne jest, że dziewczyny odbiły się psychicznie po zeszłotygodniowym meczu. to było dla mnie bardzo istotne, bo zespół cały czas się buduje. Bardzo długo przerabiałyśmy porażkę z Piotrkowem w głowach. Moje zawodniczki udowodniły przede wszystkim sobie, że potrafią grać w piłkę ręczną. Cieszą mnie bramki z drugiej linii, bo Zagłębie broni dosyć wysoko i trudno wypracować sytuację do rzutu z daleka. Fajnie, że Zorica to wykorzystywała, a Julka Walczak znajdowała wolne przestrzenie dla siebie. Ważna była też bramka – wiadomo, że Basia jest zupełnie inną bramkarką niż Beata. Trudno zawodniczce o takich warunkach trafić i mam wrażenie, że przez to Lubin kilka razy się pomylił. Mam nadzieję, że w środę będzie tak samo.

Martyna Michalak, obrotowa KPR-u:

Na luzie jedną, tak jak ustalałyśmy w szatni. Bardzo się cieszę, że trzy punkty zostają w Kobierzycach, bo wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami. A na Dolnym Śląsku rządzi KPR.

Julia Walczak, rozgrywająca KPR-u i MVP spotkania:

Jesteśmy szczęśliwe, zadowolone, bo zagrałyśmy to, co miałyśmy zagrać. Pokazałyśmy, co potrafimy, naszą piłkę ręczną. My ciężko trenujemy na ten sukces. Cieszymy się z tej wygranej, zwycięstwo zostaje w domu. Nie wiem, co się zmieniło od soboty. Wtedy chyba po prostu zeżarł nas stres. Dzisiaj wyszłyśmy na luzie i byłyśmy drużyną.