Aleksandra Tomczyk, rozgrywająca KPR-u Kobierzyce oraz MVP spotkania:
Żle zaczęłyśmy, zdecydowanie za bardzo szwankowała skuteczność. Na początku byłyśmy bardzo skupione i chyba zbyt mocno chciałyśmy, z tego też wynikały nasze błędy. Ostatecznie fajnie skontrowałyśmy, dobrze to wyglądało w obronie. Bramkarki nam na pewno pomogły, dzięki nim mogłyśmy odskoczyć i nie było niepotrzebnych nerwów w dalszej części meczu. Po spotkaniu w Koszalinie oszczędziłyśmy ich sobie i kibicom. 

Edyta Majdzińska, Trenerka KPR-u Kobierzyce:
Był to mecz w stylu tych łatwych. Początek, co prawda, trochę nieskuteczny, dużo stuprocentowych sytuacji, których nie skończyłyśmy. W momencie, kiedy udało nam się odskoczyć po koniec pierwszej połowy, miałam wrażenie, że Chorzów trochę opadł z sił i nie uwierzył, że może to wygrać. W drugiej części grało nam się z dużą łatwością, można było pozwolić sobie na dużo zmian. Cieszę się, że inne zawodniczki zaczęły zdobyć dużą ilość bramek. to jest fajne, że brak Kingi Jakubowskiej dał szansę innym. Zawsze, kiedy ze składu wyskakuje dziewczyna, która jest tak skuteczna, to powoduje to jakiś niepokój. Już w Koszalinie było widać, że reszta zespołu ma chęć zastąpienia jej i dzisiaj to potwierdziły. Cieszę się, że mamy teraz czas, żeby odpocząć, bo czekają nas trzy trudne mecze. Oby dopisało zdrowie. Zrobimy jednak wszystko, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony.

Karolina Jasinowska, obrotowa KPR-u Ruchu Chorzów:
Bardzo dużo błędów po naszej stronie, a tak spotkania na pewno się nie da wygrać. Jeśli nie będziemy rzucać i w obronie nie zagramy mocnego handballu, to wynik będzie taki jak dzisiaj. Szarpiemy cały czas tym samym składem, ale to nie jest wytłumaczenie, taki jest po prostu sport. Musimy grać do końca, została jeszcze jedna seria i przygotujemy się do niej najlepiej jak można. Dzisiaj ewidentnie nie wypaliło, to chyba nasz najgorszy mecz.